sobota, 25 stycznia 2014

ROZDZIAŁ I

Zbliżała się północ. Jak zwykle o tej porze wyjęłam duży zeszyt na którym poprzyklejałam zdjęcia moich bliskich. Po śmierci mojej siostrzyczki mama zapisała mnie do psychologa. Po stracie Cholly stałam się...inna, z resztą moja mama również. Na początku przechodziła, przed straszną depresję- obwiniała wszystkich o jej chorobę, a w ostateczności śmierć. Potem wpierała się wszystkiego. Mówiła, że to nie możliwe, że to błąd lekarzy, że to nie jej dziecko umarło. Przez długi czas nie wychodziła z domu bo każda mała dziewczyna przypominała jej o niej. Teraz, po roku udaje, że nic się nie stało. To chyba najokropniejsza faza żałoby. Nie wolno nam wspomnieć o małej, wymawiać jej imienia, czy chociażby wchodzić do jej starego pokoju. Mama zajmuje teraz wszystkie swoje myśli nami, mną, moją siostrą i tatą. Myślę, że ma wyrzuty sumienia, przez to, że podczas choroby Cholly nie poświęcała nam tyle czasu. Wracając do psychologa, ta głupia baba kazała pisać mi listy do "Boga", ale jestem pewna, że to tylko pretekst by na naszych co tygodniowych spotkaniach wyciągnąć ze mnie uczucia, których za żadną cenę nie chcę pokazać. Nie chcę, żeby jakaś obca kobieta czytała moje przemyślenia, dlatego też piszę dwa listy. Jeden jest prawdziwy, przelewam na niego swoje uczucia, prośby i wszystkie niepowodzenia. Te listy zapisuję w zeszycie, którego nikomu nie pozwalam dotykać. To coś jak pamiętnik. Dodatkowo piszę super przesłodzone liściki typu "OMFG on jest taki uroczy", żeby jak najszybciej skończyć terapię. "Bóg" to jakaś kpina, nie wierzę w niego, ale z braku zaufanej osoby do której mogłabym pisać listy piszę do niego. Skoro nie istnieje, a my i tak go nie widzimy, nie doświadczamy i w ogóle to przynajmniej nikomu nie powie.
"Życie mnie boli, rodzice wkurwiają, szkoła dobija, a sił brak"- z takimi myślami zaczęła pisać list.
Boże!
Dzisiaj proszę Cię, aby blizny zniknęły, zarówno te psychiczne jak i fizyczne. Proszę Cię, abyśmy byli szczęśliwi. By krew nie zlatywała po nadgarstkach, tak jak łzy po skroniach. Proszę Cię o uśmiech dla wszystkich. Pozwól mi przeprosić za wszystko innych.
Po tym zamknęłam zeszyt i poszłam spać. Może już się nie obudzę
-----
postanowiłam dodać pierwszy rozdział jeszcze dzisiaj, żebyście mieli jakiś obraz dotyczący tego bloga. W miarę możliwości postaram się dzisiaj dodać również obsadę :)
Nie spodziewam się jakiś cudów w postaci komentarzy, bo blog dopiero zaczyna, ale jeśli to przeczytasz to skomentuj, co według ciebie powinnam zmienić i jak podoba ci się mój blog
Pozdrawiam :*


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz